iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Białogóra:)

No i wróciłam z Białogóry :)

W tym roku opiekowałam się gromadką dzieci z kaszub :) I przyznaję, że miałam przeurocze osoby w drużynie ;) W mojej grupie był dosyć szeroki przedział wiekowy (7-15 lat), ale to nie przeszkodziło nam dobrze się bawić podczas gier integracyjnych ;) Co prawda czasem miałam wrażenie, że za bardzo się z nimi spoufaliłam, ale naprawdę bardzo polubiłam moją gromadkę ;) I myślę, że ze wzajemnością-o czym świadczy np fakt, że razem jedliśmy posiłki i nawet jak oni już zjedli, a ja nie- to czekali na mnie aż ja zjem;) A ja jem baaaardzo powooooli i często jako ostatni wychodziliśmy ze stołówki ;)

Program dla uczestników był bogaty i jak co roku miałam okazję zagrać kilka ciekawych postaci ;)W tym roku wcieliłam się w księżniczkę poniewieraną przez złą macochę;) w Babę Jagę, która miała zagadki potrzebne do odnalezienia skarbu i oczywiście nie oddawała ich za darmo ;) w wariatkę prowadzącą pokaz mody czy w siostrę zakonną w lateksie, która wiązała węzłem małżeńskim pary obozowe ;P Heh było świetnie! ;)


Niestety to pewnie ostatnia Białogóra. Znaczy nastąpiły zmiany w Hufcu i pewnie nie będzie komu zorganizować obozu za rok-bo kto w tych czasach robi coś dla innych i w dodatku za darmo... Smutna rzeczywistość...

A wracając do mojej drużyny... A co tam ;) pochwalę się nią ;) Oto ona :D


Białogóra 2010r. - drużyna IV

Dla pewności dodam, że w czerwonej koszulce na środku siedzi drużynowa-czyli ja ;P


Pogoda nam dopisała :) I mimo drobnych problemów technicznych myślę, że wszyscy będziemy dobrze wspominać ten obóz ;)

 

[Na koniec ulubiona rozmówka mojej drużyny:) ]

-No to by się zgadzało.

-Właściwie to tak.

-Nie może być...

-A jednak! :D


 

A teraz szykuję się na woodstock :D

 

Pozdrawiam;)

Komentarze (0)
Przerwa od codzienności...

Czasami trzeba oderwać się od codzienności :)

Sesja zakończona czas na wakacje ;)

Jutro wyjeżdżam do Białogóry na obóz organizowany przez ZHP Milicz :) Po raz kolejny jadę jako wychowawca :) I mimo, że wiem ile pracy mnie czeka, to cieszę się bardzo, że jadę nad morze:)

Planuję w tym roku jeszcze pojechać na Woodstock-trzeci w moim życiu ;) Koncertowy klimat jak najbardziej mi odpowiada ;D

A końcówkę sierpnia spędzę na wycieczce:) Pojadę do Włoch :D 7 dni zaplanowane co do minuty na zwiedzanie ;)

No to się pochwaliłam ;P

Teraz uciekam:) Życzę jak najwięcej miłych chwil :) Do następnego razu ;)

Komentarze (3)
Polska! Biało-Czerwoni! :D

Polska!!! Biało-Czerwoni!!!


To i wiele innych przyśpiewek sportowych śpiewałam [może i krzyczałam ;P] razem z kibicami w Hali Stulecia we Wrocławiu.

Wczoraj odbył się tam mecz siatkówki męskiej: Polska -Argentyna :)

Miło było patrzeć jak Nasi wygrywają (3:1) ;)

Przyznaję, że emocje były ogromne :D Oglądać na żywo takie wydarzenie, to naprawdę wielkie przeżycie ;D Czuje się ten klimat sportowy :) I zdenerwowanie: "uda mu się czy nie uda?" ;P  Jedność kibiców i ciarki na plecach z każdym zdobytym punktem ;P

A spotkanie z siatkarzami! Ich  zwyczajność i niezwyczajność naraz-niesamowici ludzie ;) No i wygrywają dla Nas więc jak tu ich nie doceniać? ;D

Polecam wszystkim!!!

To wszystko trzeba przeżyć-słowa to za mało, żeby TO opisać!!! ;)



Na koniec pieśń o małym rycerzu, którą tradycyjnie wszyscy odśpiewaliśmy ;)


www.youtube.com/watch

 

Komentarze (1)
Nadzieja. Krew. Turandot. A imię Jego to: Miłość!

Nadzieja, krew, Turandot- to odpowiedzi na arcy trudne zagadki pięknej i okrutnej księżniczki Turandot.

Byłam wczoraj na operze: TURANDOT. Kupiłam dwa bilety. Miałam iść z Panem M.... ale poszłam sama. Chciałam zrobić mu niespodziankę[ale nie zdążyłam] i przekonać Go, że opera to piękne wydarzenie. I tak było też wczoraj... 

Stadion Olimpijski, ogromna scena, barwne widowisko, przecudowny śpiew, wspaniały taniec i ... komary! Przeszkadzały trochę, ale nie przysłoniły wspaniałości wczorajszego spektaklu operowego:)

Mimo, że humor miałam jaki miałam, cieszę się, że poszłam. Ta opera jest tego warta! Chociaż nie ukrywam, że tematyka miłosna i wielka przemiana księżniczki, podsuwała mi różne myśli...

W końcu Miłość, to odpowiedź na końcową zagadkę Kalafa-mężczyzny, który chciał rozgrzać lodowate serce dumnej księżniczki Turandot.

Operę polecam całym sercem i całą duszą :)

Na koniec przytoczę tylko fragment rozmowy Turandot i Kalafa. Fragment, który zapadł mi w pamięci:

"Cudzoziemcze, czy nie wiesz, że zagadki są trzy, ale śmierć jest jedna?
- Nie, księżniczko, zagadki są trzy, a jedno - życie! "

... życie jest jedno ...

 

Komentarze (3)
Znowu w życiu mi nie wyszło...

Mimowolnie nuci mi się ten utwór...


Przez ostatni miesiąc czułam się jak zaczarowana... Śniłam na jawie... Wszystko potoczyło się tak szybko i jeszcze szybciej się skończyło...

Miałam opowiedzieć Wam jaka jestem szczęśliwa, ale nie zdążyłam...

Teraz mam mieszane uczucia i chyba tęsknie... Brakuje mi Go... "Go" to znaczy Pana M..

Imponował mi swoją charyzmą, męskością. Jest zdecydowany i wie czego chce. lubi konkrety i nazywa wszystko po imieniu: białe jest białe, a czarne-czarne. Pan M. twardo stąpa po ziemi i strasznie mi się podoba... Chyba nawet się w nim zakochałam... A On... On nie mówił o swoich uczuciach. Jest żołnierzem więc nie wiem czy nie umie czy nie czuje takiej potrzeby, żeby otworzyć się emocjonalnie na drugą osobę. Tak czy siak-ja chciałabym dalej się z Nim spotykać... Dla Niego byłam zdolna się zmienić, dostosować. Przy Nim nogi mi się uginają. Czuję się bezpiecznie i spokojnie. A jak trzymał mnie w ramionach, to czułam się jakbyśmy unosili się nad ziemią...

No właśnie i nie wiem co było nie tak... A może wiem-nie chciałam się śpieszyć, a On nie widział powodu, żeby czekać...

To On stwierdził, że to koniec. Poinformował mnie o tym, a ja nie robiłam scen i nie płakałam... Tylko teraz czuję jakąś pustkę...

Okazało się, że jest jeszcze Pani H. i może to przez Nią... On stwierdził, że z nią stworzy związek... i już chyba to zrobił.. Ale w czym ona jest lepsza ode mnie??

Przez to wszystko zaczęłam się zastanawiać nad sobą... nad moimi cechami...

Niezależna, szczera, ciągle się uczę... Kiedyś myślałam, że to pozytywne cechy, a teraz już nie wiem...Lubię płacić za siebie i nie chce wykorzystywać faceta, bo kasa to nie wszystko-ale czasem chyba przesadzam. Przecież jak gdzieś za mnie zapłaci, to korona mi z głowy nie spadnie, a on chyba poczułby się lepiej... Mówię co myślę i niczego nie ukrywam-jednocześnie odsłaniam wszystkie słabe strony,czekając aż ktoś to wykorzysta. No i czasem wypada przemilczeć niektóre rzeczy. Nie wszystko trzeba mówić na głos... Studiuję-dziennie w dodatku, chodzę do opery,teatru na koncerty-niektórzy postrzegają mnie przez to za mądrale-jestem ze wsi, a tam wykształcenie nie ma znaczenia...

Nie wiem co ze mną jest nie tak...

Chciałabym, żeby Pan M. czuł to co ja i żeby zmienił zdanie... Ja wtedy zapomniałabym o Pani H. i znowu bylibyśmy razem... Ja i Pan M. ... mogłabym wtedy nucić inne melodie...

Komentarze (8)
Niby nie moje, a jednak moje :D

Maleńka i śliczna Ania :) Królewna, która urodziła się 08 stycznia 2010roku o ok godzinie 19-tej :) Anna Wanda: waga 3750g, wzrost 56cm i 10 ptk.

Chrzest miała 02. maja 2010roku w Kościele w Gądkowicach pod wezwaniem Św. Antoniego z Padwy i to JA jestem jej chrzestną ;D

Właściwie obie córki mojej siostry są moje:)

Alena Grażyna - ma już 7 lat :) Ania świetnie reaguje na siostrę :) Obie uwielbiają się razem bawić :)

 

Moje dziewczynki i ja:)

 

 

 

 

Ze swoimi prawdziwymi dziećmi zaczekam jeszcze kilka lat ;P

Komentarze (2)
Wrocław-miasto, gdzie nie ma Polaków:P

Ostatnio doszłam właśnie do takiego wniosku.We Wrocławiu ciężko poznać jakiegoś interesującego Polaka. ;) Za to są również ludzie z innych państw :)

Właśnie jakiś czas temu poznałam kilka ciekawych osób z innymi narodowościami :) Opowiem Wam o nich :)

Po pierwsze ARAB, a raczej dwóch :) Ahmed i Hicham (czyt: Iszam)

Ahmed studiuje medycynę we Wrocławiu i jest na pierwszym roku, pochodzi z Arabii Saudyjskiej. To był pierwszy obcokrajowiec, którego poznałam i przyznam, że wcześniejsze moje niezdecydowanie dotyczyło właśnie Jego ;) Zawrócił mi w głowie, ale...właśnie było ogromne 'ale'. Jego religia... Ahmed jest bardzo wierzący. Nawet imponował mi tym, jak opowiadał o niej, jak przeżywał i wcielał w życie swoje przykazanie, jak cytował Mahometa. Jego rodzina jest bardzo religijna. Bardzo tęskni za nią, dlatego często rozmawialiśmy o jego rodzinie. Widziałam nawet ich zdjęcia, znaczy zdjęcie ojca, i dwóch braci bliźniaków-siostry nie ma, zdjęcia mamy też nie... No właśnie-tam rola kobiety jest ograniczona... Wszyscy dookoła mówili mi, że to nie ma sensu i nie warto się angażować-o ile nie jest za późno... Trochę było... Zaangażowałam się i zmieniłam nawet podejście-wszystko akceptowałam, ale w końcu przejrzałam na oczy i powiedziałam, że możemy zostać przyjaciółmi :) Wszystko zrozumiałam dopiero na moich urodzinach, gdy dostałam od niego bardzo drogi prezent-nie potrafiłam go przyjąć i chciałam go oddać, bo mnie nie stać, żeby na jego urodziny kupić mu coś co dorównywało by temu... On mnie przekonał, żebym to wzięła, bo dla niego cena nie gra roli-wtedy padły słowa o przyjaźni, a potem był płacz. Nagle wszystko zobaczyłam znacznie wyraźniej, zobaczyłam jak kontrolował i sprawdzał mnie, jak zawładną i podporządkował, jak wpędzał mnie w poczucie winy-ja z nim byłam szczera i myślę, że on ze mną też...Po prostu on już taki jest, tak nauczyła go jego kultura i on już się nie zmieni, a ja lubię być niezależna i w końcu zrozumiałabym, że duszę się w tej klatce... Ale i tak mam o nim bardzo dobre zdanie:) Jest to niezwykle inteligentny dżentelmen i w dodatku strasznie przystojny ;D

Ach, ale się rozpisałam, a mam jeszcze tyle do napisania to reszta będzie w skrócie ;P

Hicham pochodzi z Maroko, ale obecnie mieszka we Francji :) Do Polski przyjechał na dwutygodniowy urlop :) Co prawda trochę nie wyraźnie mówi po angielsku, ale można się z nim dogadać ;) Stwierdził, że przypominam mu jego siostrę i dał mi drobiazg z jego kraju: niewielki czajniczek z miseczką, który podaje się z wodą nowo-przybyłym gościom, aby mogli obmyć dłonie:) Nadal utrzymujemy kontakt, mimo że on jest we Francji, a ja w Polsce:)

Po drugie FRANCUZ-i znowu dwóch Armen i Omer (nie wiem niestety, jak dokładnie pisze się ich imiona, dlatego podaję tylko jaka jest ich wymowa ;] ) Przesympatyczni, ale trochę zadufani w sobie, przyjechali tu z wymiany jedynie na ostatni rok studiów. Uwielbiają chwalić się swoim językiem, dlatego często, jak coś opowiadają, nagle zaczynają mówić po francusku ;P Co jest śmieszne i wkurzające zarazem -bo nie wszystko rozumiem :)

Po trzecie HISZPAN: jeden -Kenia, a tak naprawdę trzech :P Kenia nie mówi płynnie po angielsku stąd jego koledzy często tłumaczyli nas sobie nawzajem, z czego wynikały śmieszne sytuacje ;) niestety urwał mi się z nim kontakt, bo wrócił do Hiszpanii...

I jeszcze UKRAINIEC ;D Juri-jako jedyny potrafi mówić po polsku;) więc rozmowa z nim jest swobodniejsza ;) poznałam go na kastingu do serialu "Dlaczego ja"-czy jakoś tak (niestety akurat wtedy okazało się, że coś ze sprzętem jest nie tak i nie nagrałam się na płytę:P i tak moja aktorska kariera wisi w powietrzu ;P), on tam właśnie obsługiwał sprzęt ;) W ogóle robi wiele fajnych rzeczy , np: w czerwcu bierze udział w 'żywej bibliotece', podróżuje-stopem! ;) Jest miły i uwielbia nasz kraj ;)


Pokrótce opisałam obcokrajowców, których lepiej poznałam, ale na każdym kroku spotykam obcojęzycznych ludzi... Na szczęście Polaków czasem też więc nie jest tak źle ;D



Podsumowując mogę tylko powiedzieć, że niesamowite jest poznawać inne kultury, jednak czasem męczące jest posługiwanie się obcym językiem ;P

 

Do miłego ;)

Komentarze (3)
Długo mnie tu nie było...:)

Długo mnie tu nie było, ale znów na chwilę do Was zawitałam:)

Co prawda nie pisałam nic i nie komentowałam, ale w trudnych chwilach wchodziłam tu i czytałam Wasze wpisy-zwłaszcza w okresie żałoby narodowej...

U mnie,  jak w kalejdoskopie, wszystko zmienia się bardzo szybko- ... ;)

W najbliższym czasie wrzucę tu kilka wpisów, o tym co się u mnie działo :) a działo się sporo ;) niektóre rzeczy były dziwne i zaskoczyły nawet mnie <lol2>

A teraz tylko się ładnie przywitam  i przeproszę za tak długą nieobecność:

Przepraszam i witam ponownie ;)

Pozdrawiam :*

Do następnego razu ;)

Komentarze (2)
Niepewność...

Niepewność... ?

Niezdecydowanie... ?

Niemoc... ?

Brak zaangażowania...?


Za dużo rzeczy nie wiem...

Ciężko wyklarować swoje uczucia...

Łatwiej doradzać innym niż sobie...

 

Niestety, nawet nie wiem czego tak naprawdę chce...

 

Swoją drogą na uczelni mam teraz tyle zajęć, że nie wiem w co ręce włożyć ;/

 

A moje uczucia... ? ...dalej są nierozczesane...

 


 

Pozdrawiam.

Komentarze (10)
I Ty możesz Wierzyć... :)

Chociaż czasem czuję się jak marionetka w Jego rękach...

Chociaż czasem mam wrażenie, że bawi się moim kosztem...

Chociaż czasem mam do Niego pretensje, że rzuca mi kłody pod nogi...

Chociaż czasem myślę, że się pomylił...

Chociaż czasem ... ... ...

I tak wierzę. Wierzę w Boga. Modlę się do Niego: przepraszam za błędy, dziękuję za łaski, albo po prostu z Nim 'rozmawiam'. Chodzę do Kościoła.

Chodzę tam, bo lubię...bo odczuwam taką potrzebę...bo chce tam chodzić...bo tam nie czuję się samotna...bo... ... ...

Ostatnio ktoś mi powiedział, że "łatwiej jest wierzyć"...

...nie uważam, żeby to była prawda.

"Wiara w Boga ogranicza totalną swobodę"-tak niektórzy twierdzą...

Ja czuję się z Nią bezpieczniejsza, bo znam granice wyznaczone przez Przykazania. Dzięki Niej łatwiej mi jest przetrwać trudne chwile...

Nie wiem czy jestem dobrą katoliczką czy nie. Grzeszę, jak każdy człowiek. I spowiadam się, jak wierzący człowiek. Uczę się wiary.

Wierzę- po swojemu ;)

Znam wiele różnych obrazów wiary. Na przykład wiara moich rodziców...

Ojciec: prowadzi odnowę w Duchu Św. w K., słucha Radia Maryja i często leży krzyżem podczas modlitwy...jednak to, co zrobił mojej Mamie, mojemu rodzeństwu i mi, sprawia, że nie mogę powiedzieć o Nim, że jest osobą wierzącą w Boga.

Jednak ta wiara wymaga trochę więcej niż pustych słów. Katolikiem nie może nazywać się osoba, która nie potrafiła kochać własnej rodziny, która nie jest szczera z otoczeniem, która nagina/zmienia fakty względem własnych potrzeb...(nie chce teraz pisać o tym... może kiedyś odczuję potrzebę opisanie tej sprawy, ale nie teraz).

Wiara mojej Mamy jest inna... Cicha i taka Jej. Właśnie dzięki mojej Mamie ja wierzę. Ona pokazała mi tą 'prawdziwą' wiarę w Boga. Wiarę w której jest miejsce na pytania i na wybaczenie...w której jest miejsce także dla mnie.

Dla mnie i dla Ciebie :)

Popełniam błędy, wątpię i nie raz ranię innych... Ale Bóg mi to wszystko wybacza. Pozwala mi być sobą, być człowiekiem i błądzić...

Mam wolną wolę i "wybieram krętą drogę, bo wiem, że ON jest obok". Wiem, że jak upadnę, to ON pomoże mi wstać.

Każdy ma wolną wolę i każdy może wybrać jedną z dwóch dróg...

Komentarze (9)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
Najnowsze komentarze
2010-07-05 15:35
czarnapantera:
Przerwa od codzienności...
Mam nadzieję, że będziesz miała udane wakacje, czego Ci z serca życzę:) Łap życie garściami,[...]
2010-07-05 13:27
martoohna:
Przerwa od codzienności...
To faktycznie całe wakacje zaplanowane;) ja zobaczę co przyniesie los, póki co tylko jeden[...]
2010-07-02 21:13
willow81:
Przerwa od codzienności...
Sama nie wiem czego zazdroszczę Ci najbardziej - tych Włoch czy obozu ;) baw się dobrze :)[...]